Bój o Pełczyce

Opuszczaliśmy Pełczyce – wspomina August Tępski – w dniu wyzwolenia miasta, tj. 8 lutego 1945 roku. Do miasteczka, drogą od strony Strzelec Krajeńskich i Trzęsacza oraz wszystkimi polnymi ścieżkami, wchodzili żołnierze radzieccy. Były to oddziały piechoty oraz jednostki pancerne.

Musieliśmy opuścić Pełczyce, gdyż Rosjanie ostrzegali o możliwości walk z hitlerowcami, którzy przygotowywali się do kontrnatarcia. Z rejonu Choszczna szli jeńcy francuscy, z obozu znajdującego się w Pełczycach przy obecnej ulicy Stalingradzkiej, i śpiewali Marsyliankę. Żołnierze radzieccy pozdrawiali nas z czołgów i życzyli szczęśliwej drogi.

Za miasteczkiem nasza kolumna spotkała się z radziecką jednostką pancerną. Czołgi zajmowały właśnie pozycje bojowe, ustawiając się w lasku obok drogi. Pojedyncze strzały z broni ręcznej i maszynowej dowodziły, że pojawili się w tym rejonie hitlerowcy. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że niemieckie oddziały wyszły z okrążenia i zbliżają się w naszą stronę drogą z kierunku Choszczna. Panika ogarnęła cywilów. Droga była wąska.

Pełczyce – Bernstein. 3 x 3 km.
Pełczyce – Bernstein. 3 x 3 km.

Nasza kolumna składała się z licznych zaprzęgów konnych. Dowódca radziecki krzyczał, nawołując do szybkiego opuszczania jezdni. Nadjeżdżały nowe czołgi. Zwarta masa koni, wozów drabiniastych i wózków ręcznych zatarasowała całkowicie przejazd. W tej sytuacji stalowe kolosy zjechały na pobocze, a my cofaliśmy się z powrotem do lasu. Z odległości kilkuset metrów spostrzegliśmy na polu wzdłuż drogi pojedyncze sylwetki żołnierzy niemieckich. Szybkimi skokami zbliżali się w naszą stronę. Ustawione wśród drzew czołgi rozpoczęły prowadzić w ich kierunku gęsty ogień z broni maszynowej. Co robić? Widziałem zakłopotanie radzieckiego dowódcy, który wydawał rozkazy. Kilkunastu żołnierzy opuściło pojazdy wyruszając rowem wzdłuż drogi na spotkanie biegnących hitlerowców. Rozpoczęła się walka, lecz Niemcy nie rezygnowali. Ich tyraliera była już blisko.

germans

Nie wiadomo skąd zwiększyła się liczba żołnierzy hitlerowskich. Widząc powagę sytuacji chwyciłem z kilkoma Francuzami za leżące w rowie karabiny niemieckie – krótkimi skokami połączyliśmy się z grupą Rosjan, którzy prowadzili ogień do hitlerowców. Niemcy parli do przodu nie zważając na ogień. w tej sytuacji żołnierze radzieccy dali nam ręką znak żeby wycofać się do lasu. Nieśliśmy pod gradem kul dwóch naszych kolegów. W tym czasie na szosie, od strony atakujących Niemców, ukazały się samochody pancerne, które w ciągu kilku minut zbliżyły się do lasu i nie zatrzymując się poszły w kierunku Pełczyc. Kilka czołgów radzieckich prowadziło do nich ogień, lecz żaden z pocisków nie był celny. Dopiero przed miasteczkiem inne oddziały radzieckie zatrzymały pojazdy hitlerowskie i po krótkiej walce zniszczyły je. Kolumna czołgów, z którą razem walczyliśmy ruszyła do przodu, drogą w kierunku Zamęcina. My wróciliśmy do swoich koni, które rozbiegły się po lesie i wkrótce dalej kontynuowaliśmy marsz na wschód.

tank

Na jednym z następnych postojów w rozmowie z oficerem radzieckim dowiedzieliśmy się, że Ziemie Zachodnie będą polskie. „Wróćcie” – powiedział on. Po kilku dniach wędrówek byliśmy ponownie w Pełczycach wolnych już od Niemców. Wspólnie z Bernardem Kowalskim, Józefem Majchrowskim, Augustem Małkiemi i Tadeuszem Trzcińskim rozpoczęliśmy przygotowania do wiosennych siewów.

 Tadeusz Gasztold 
 ( Fragment z „Śladami operacji pomorskiej” str .75 Wyd. Poznańskie 1973 )

Opracowanie:
Andrzej Szutowicz
Gerard Sopiński

Opracowanie graficzne: Grzegorz Górecki

Wykaz dat wyzwolenia miejscowości gm. Pełczyce w  1945 r.

Nazwa – Data – Przez kogo

Będargowo – 31.01.45  – 1  Fr.B.61A
Boguszyny  – 08.02.45  – 1 Fr.B.61A
Bolewice  – 08.02.45  – 1 Fr.B.61A
Chrapowo  – 08.02.45  – 1 Fr.B.61A
Jarosławsko  – 31.01.45  – 1 Fr.B.61A
Jagów  – 08.02.45  – 1 Fr.B.64A
Ługowo  – 31.01.45  – 1 Fr.B.61A
Niesporowice  – 31.01.45  – 1 Fr.B.61A
Pełczyce  – 08.02.45  – 1 Fr.B.5AUd.
Płotno  – 08.02.45  – 1 Fr.B.2A Panc.gw.
Przekolno  – 08.02.45  – 1 Fr.B.61A
Trzęsacz  – 08.02.45  – 1 Fr.B.61A
Sarnik  – 31.01.45  – 1 Fr.B.61A

Objaśnienia skrótów nazw :

1 Fr.B.61A – 1Front Białoruski (dowódca-marsz. Gieorgij Żukow)
61 Armia Ogólnowojskowa – gen.płk. Paweł Biełow
1 Fr.B.64A – 1Front Białoruski 64 Armia Ogólnowojskowa
1 Fr.B.5AUd. – 1Front Białoruski 85 Armia Uderzeniowa-gen.lejtn. Nikołaj  Bierzarin
1 Fr. B.2A Panc.gw. – 1Front Białoruski 2 Armia Pancerna Gwardii gen.płk. Siemon Bogdanow

Literatura ;

Jan Bogutyn , Józef Bohatkiewicz ;  „Szlaki Walki i Męczeństwa Pomorza Zachodniego.”

Przeżycia gospodarza Hansa Rogera
z Bärfelde ( Bolewice), powiat Soldin ( Myślibórz) w Brandenburgii.
Sprawozdanie.  Oryginał, 2 listopada 1952

Do 1945 nasza miejscowość pozostała  z dala od oddziaływań wojennych.  Z nastaniem końca stycznia 1945 również my odczuliśmy ciężkie skutki okrutnej wojny, przede wszystkim coraz bardziej zbliżających się sowietów. Nieustannie ciągnęły na zachód kolumny uchodźców. Poruszały się bardzo powoli, drogi były zasypane śniegiem. Na tablicach rejestracyjnych pojazdów można było rozpoznać nazwy z Kraju Warty [ nazwa historyczna ( Wielkopolska  przyp A.Sz.)], Zachodnich Prus oraz Besarabii { nazwa historyczna, teren obecnej Rumunii) .

 29 stycznia przybyli mieszkańcy Recza, z powiatu Choszczno i schronili się u nas. Gdy jeszcze tego  samego dnia wieczorem usłyszeliśmy strzelanie  rosyjskich czołgów od strony Barlinka ( 12 km na zachód od Bolewic ), wtedy chyba każdy zaczął być niespokojny. Urzędy partyjne informowały tylko wciąż, że powiat Soldin ( Myślibórz) nie będzie czyszczony. Tak też nikt nie odważył się uciekać , choć u wielu  z nich samochody stały gotowe do wyjazdu. Mężczyźni radzili między sobą i postanowili dołączyć do wycofujących się oddziałów niemieckich. Jednak na próżno czekali na niemieckie wojsko, te przerzuciło się na Pomorze.

tank

Tak nagle i nieoczekiwanie 31 stycznia 1945, po południu, między 14.30 a 15.00 , do Bolewic weszli Rosjanie. Kto z nich nie jechał na saniach i wozach, to  przybył zaprzęgiem na koniach  pociągowych. Wszędzie wymieniano konie na lepsze.  Tak też się działo i w Bolewicach. Zagrody przewrócono do góry nogami [ w poszukiwaniu] za  saniami i  lekkimi wozami. Mieszkańcy stali bezsilni wobec tego procederu . W domach padały pierwsze pytania łamaną niemczyzną o broń i zegarki.

W międzyczasie napływało coraz więcej i to bardzo pijanych Rosjan. W przeciągu pół godziny zaroiło się od nich we wsi.  Na nasze nieszczęście  nie posuwali się do przodu. W Pełczycach okopał się mały oddział niemieckiego wojska, który w połączeniu z pełczycką szturmówką zatrzymał Rosjan na kilka godzin.

 Dwie godziny po wkroczeniu  usłyszeliśmy nagle dziką strzelaninę. Rosjanie opuszczali domy i szukali schronienia w zagrodach.  My sami schowaliśmy się w piwnicach, ponieważ nikt nie wiedział, co się właściwie stało.  Jak się później dowiedzieliśmy, zaopatrzenie Rosjan zostało odcięte, zaś pluton niemieckiej piechoty z  działami szturmowymi zajął stanowiska przy wschodnim wejściu do wioski i strzelał wzdłuż drogi  przez wieś. Rosjanie nie mieli dużo strat, gdyż większość siedziała w ukryciu. Strzelanina trwała około pół godziny. Niemiecki oddział musiał się szybko wycofać, gdyż przewaga rosyjska była zbyt duża.

 Dla nas bolewiczan zajście to miało przykre następstwa. Mężczyźni ze wschodniego końca wsi mieli zostać rozstrzelani, ponieważ Rosjanie obstawali przy tym, jakoby ci mieli być w kontakcie z niemieckim wojskiem. Kilku uciekło w pole. Jednak tej nocy rozstrzelano osiem osób. Byli to dwaj żołnierze na urlopie, kobieta, dziecko i czterech mężczyzn, z tego trzech nieznanych uciekinierów. Tej nocy spaliło się  jeszcze kilka budynków.

Nad ranem 1 lutego 1945 zrobiło się spokojniej, Rosjanie opuścili wieś. Jakiś martwy Rosjanin i  około trzydzieści zabitych koni leżało na drodze wiejskiej, a poza tym widać było tylko spustoszenie. Dom stróża nocnego stał w płomieniach. Przypuszcza się, że cała ośmioosobowa rodzina spłonęła wraz z nim, gdyż od tego dnia ślad po nich zaginął. W nocy z 31 stycznia na 1 lutego nastała odwilż. 1 lutego było spokojnie, przez wieś przeszło tylko kilka rosyjskich patroli.

Przed południem 2 lutego znowu było słychać  ogień karabinów. Od Choszczna, koło mleczarni, do wsi wszedł pluton niemieckiej piechoty, gdzie właśnie jechał wóz z trzema Rosjanami. Konie zastrzelono przed wozem, a Rosjanom pozwolono uciec. Niemieckie wojsko przeczesało wieś, ale nigdzie nie mogło znaleźć Rosjan. Potem wycofali się [żołnierze] do Bukwicy.

soldier

Po informacjach niemieckich  żołnierzy, że na Pomorze można jeszcze uciec, wyruszyły niektóre rodziny i cała Bukwica. Aby uciec przed zemstą  powracających trzech Rosjan , po południu wyruszyło jeszcze kilka rodzin do Kukadła i  Boguszyn, dwa i trzy kilometry na północ od Bolewic, gdzie jeszcze nie było żadnych Rosjan. Wieczorem ustawiły się we wsi rosyjskie  czołgi. Te demolowały i panoszyły się po wsi w takim stopniu, że mało kto to przeżył. Pijani Rosjanie znieważali oraz gwałcili dziewczęta i kobiety. Tej samej nocy ponownie zastrzelono  jakiegoś gospodarza i podpalono kilka budynków.  Połowa wsi spłonęła.

3 lutego1945 polscy i rosyjscy pracownicy cywilni wyruszyli w Polskę. W następnych dniach Rosjanie mianowali burmistrzem  pewnego rosyjskiego cywila, który był w Bolewicach prawie od 30 lat. Mieszkańcy wsi musieli sprzątnąć z drogi zabite konie  i pozostawiony sprzęt wojenny.  Rozstrzelanych Niemców  grzebano naprędce z powodu mrozu. W niektórych dniach  w wiosce roiło się tylko od Rosjan.  Zaopatrzenie przetaczało się bezustannie  naprzód dzień i noc dwoma pasami ruchu obok siebie, a do tego po  bokach przesuwały się piesze oddziały. Te wchodziły do wszystkich domów i zabierały wszystko, co mogło się przydać.

Nocą z 17 na 18 lutego, wyprowadzono mężczyzn, którzy byli w partii. Było to pięciu starszych mężczyzn.  Przewodniczącego organizacji podstawowej w sąsiedniej miejscowości pojmano jako szóstego. Pięciu z nich zmarło w czasie transportu lub w Rosji. Jako jedyny   wrócił w 1946r. nauczyciel.

18 lutego kazano ewakuować Bolewice, Rosjanie spodziewali się  walk od strony Choszczna. Wydali rozkaz ewakuacji w kierunku Gorzowa nad Wartą. Przenieśliśmy się do oddalonego o 7 km Będargowa. 17 lutego rozstrzelano jeszcze jednego gospodarza, a kilka dni później żonę przewodniczącego, zdradzoną przez Polaków.

21 lutego 1945 burmistrz i jeszcze jeden Rosjanin sprowadzili mojego ojca z rodziną i jeszcze jedną rodzinę z powrotem do Bolewic. Obydwaj mężczyźni musieli pracować przy wznoszeniu stanowisk artylerii. Bolewice zostały obwarowane. Przed wsią,  od strony lasu przy drodze do Boguszyn obok młyna do brzeziny, spichlerzy wzniesiono szańce, wyrysowane i wytyczone były jeszcze dalej. Artyleria, wszystkie rodzaje kalibru, rozstawiona na pozycjach dochodziła do Będargowa. We wsi, od strony frontu  czołgi zajęły stanowiska. Od Choszczna słychać było huk wystrzałów. 23 lutego przycichł odgłos walk  i oddział bojowy Rosjan wycofał się.

W tych dniach pognano bydło  z Bolewic, zobaczyliśmy je prowadzone przez Będargowo. Później znowu pojawiły się w Bolewicach krowy, które odłączyły się od widzianych codziennie dużych stad bydła. W tych dniach starczało jeszcze ludności [ jedzenia] by przeżyć, wszędzie  w opuszczonych domach  i miejscach leżał chleb oraz mięso, niestety psuło się to szybko, gdyż pogoda była już łagodna.

W kolejnych tygodniach uspokoiło się, front przesunął się w kierunku zachodnim, również wokół Pyrzyc ( Pomorze)  przycichł odgłos walki, który słyszeliśmy całymi dniami. Teraz przez okolicę wędrowały jeszcze tylko plądrujące jednostki, które, wszystko okrutnie dewastowały.
[Przy tłumaczeniu tekstu starano się zachować oryginalny styl wypowiedzi autora]

tłumaczenie z języka niemieckiego – Grażyna Kubejko
konsultacja polonistyczna – Alina Sitasz

Opracowanie graficzne: Grzegorz Górecki
Researching: Grzegorz Górecki