Nieistniejący kościół w Lubianie

Kościół w Lubianie, był jedną z najpiękniejszych budowli sakralnych na Pomorzu ( niem. nazwa Alt-Libbehne ). Dziś już nie istnieje tak w sensie fizycznym, jak i w świadomości mieszkańców Lubiany. Brak jest źródeł w języku polskim na temat owej budowli, brak jest też polskich fotografii i rysunków.

Ljubljana

Wszystko to czym mogłem się posłużyć to skromne materiały w języku niemieckim, stara przedwojenna fotografia oraz relacje najstarszych mieszkańców wsi.

Kościół był budynkiem o konstrukcji ryglowej. Wybudowany został na początku XVIII wieku. Chorągiewka pogodowa na dachu miała wyeksponowany rok 1704. Prawdopodobnie kościół został ufundowany przez Georga Wilhelma von Koethen. Zaliczał się do jednych z najpiękniejszych na Pomorzu zbudowanych z tzw „muru pruskiego”, do tego był najstarszym pomorskim kościółkiem tego typu.

Po jego zachodniej stronie była wieża z wbudowaną do połowy w gmach kościoła bryłą. Jej wierzchołek miał przerywaną barokową kopułę. Z obu podłużnych stron były wbudowane małe nawy a od stronie wschodniej znajdowała się zamknięta trzema ścianami. nawa główna. Kościół wyróżniał się harmonią i architektonicznym spokojem.

Wyposażenie jego stanowiły; połączone ze sobą ołtarz i mównica. Ołtarz wyróżniał się bogatą nadbudówką, przeważały formy barokowe z zaokrąglonymi kolumnami i umiejętnie chronionymi elementami bocznymi. Całość pochodziła z roku ok. 1700 (1704). Na ołtarzu stały dwa cynowe świeczniki, później niestety polakierowane na czarno. Kielich był z białego srebra, w środku pozłacany. Na należącej do kompletu paterze widniało nazwisko ofiarodawcy:

Szczególnie interesująca była chrzcielnica. Stanowiła ją na ok. 26 cm wysoka ślimakowa misa z wapienia. Zewnątrz misy, pod ząbkowanym frezem umieszczone były wokół figury zwierzęce, wszystkie o takiej samej postaci i o takiej samej postawie, różniące się tylko w drobnych szczegółach.

Były podzielone przez wąskie, w górze dzielące się na pięć liści, przerywniki. Częściowo ustawione w tym samym kierunku, częściowo w odwrotnych. Kamień mimo przedstawionej w stylu romańskim zwierzyny był niczym więcej jak kopią wzorców z końca średniowiecza.

Kościółek miał trzy dzwony. Najmniejszy oddano z częścią organów kościelnych do przetopienia na broń wojny 1914 r. W 1939 roku na kolejną wojnę oddano drugi dzwon Został trzeci, zawieszony w dzwonnicy obok kościoła. Wieża została po II wojnie światowej wzmocniona, bowiem była dla dzwonu za słaba.

Cała budowla kościelna na początku lat 40 -tych została wyremontowana przez Friedricha Wilhelma von Schroeder. Istniejące do 1939 r. dwa dzwony miały napisy, na mniejszym napisano:

Była także okrągła tabliczka ze skaczącym ukoronowanym lisem. Na dużym dzwonie był umieszczony herb Koethenów w relifie i napis łaciński który w wolnym tłumaczeniu wzywał;

niech brzmi ta ruda tak długo do nieba
aż dźwięk puzonów zbudzi wszystkich zmarłych

Dzwon ten był odlany przez Johanna. Friedricha Schramma w 1733. Były na nim nazwiska fundatorów Petera Vallentiena i Joachima Wilhelma von Koethen, oraz nazwisko pastora Schliebena i kościelnych Michaela Lemke i Jacona Jäger.

Kościół sprawiał wrażenie przyjemnego i skromnego. Wewnątrz wcześniej był kolorowy, później został pomalowany na żółto. Pod kościołem była krypta, w której zostali pochowani fundatorzy. W 1775 mówiono o kościele, że jest w dobrym stanie i w takim stanie pozostał przez kolejne długie dziesięciolecia.

Zawdzięczał to swoim świeckim opiekunom (sponsorom).Wśród ostatnich dobrodziejów byli; Friedrich Wilhelm von Schroeder właściciel majątku Lubiana (został zabrany przez wojska radzieckie w lutym 1945 do Rosji) Von Kyaw pan majątku Lubianka (został zastrzelony wraz z żoną przez rosyjskich żołnierzy w lutym 1945 r ).

Zachowały się dane co do wynagrodzenia pastorów. Parafianie musieli właściwie sami ich wynagradzać. Płacono im gotówką. Ale przy szczególnych świętach i uroczystościach pastor otrzymywał dary w naturze. Na Wielkanoc dostawał jajka a na Archanioła Michała (29.9) były gęsi i należne mu owce marcowe (zapewne urodzone w marcu jagniątka ). Na św. Marcina, po zebranych zbiorach otrzymywał miary zboża. Na Boże Narodzenie gospodarze oddawali 2 łokcie kiełbasy pieczonej lub w zamian pół wędzonej gęsi. Z racji wesela pastor otrzymywał zupę, pieczeń i piwo a zamiast pieczeni mógł dostać gęś.

Kościół stał do lat pięćdziesiątych. Do czasów “rozbiórki” raz w miesiącu odbywały się w nim msze. Decyzję o zburzeniu kościoła podjął ówczesny dyrektor zakładów rolnych w Lubianie. W bestialski i nie przemyślany sposób zrujnowano budowlę, nie pozostawiając nic co mogłoby świadczyć o jej istnieniu. Ocalała jedynie chrzcielnica, dziś własność Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Przy kościele był cmentarz po którym nie ma śladu, bowiem został zniwelowany w latach siedemdziesiątych a na jego miejscu postawiono przedszkole oraz hotel robotniczy. Reformy doprowadziły do tego,że przedszkole oraz hotel również zostały rozebrane. Obecny dyrektor miejsce gdzie stał kościół oraz cmentarz otoczył ochroną, oddał mu należy szacunek.